Big data – od demokracji do technokracji?

Zobacz również
Strona głównaZiemia i kosmosRóżneBig data – od demokracji do technokracji?
Posłuchaj artykułu
0:00 ...
Audio generowane przez AI i może zawierać błędy

Dzięki analizie big data społeczeństwo będzie działać bardziej efektywnie. Ale czy nie doprowadzi nas to do jeszcze głębszej erozji demokracji, tworząc tzw. technokrację?

Dnia 5 maja 2025 roku 13 byłych pracowników amerykańskiej firmy technologicznej Palantir Technologies podpisało list, w którym wzywają korporację do zaprzestania współpracy z administracją Donalda Trumpa. W swoim liście tłumaczą, że współpraca firmy Petera Thiela, której prezesem jest obecnie Alex Karp, z obecną administracją Stanów Zjednoczonych wprost zagraża demokratycznym ideałom, na jakich kraj ten został założony. Innymi słowy, że w wyniku tej współpracy Ameryce grozi upadek demokracji, jaką znamy1.

Czym jednak jest Palantir Technologies? Jest to firma technologiczna założona w 2003 roku przez Petera Thiela, Stephena Cohena, Joe Lonsdale i Alexa Karpa. Karp jest jej obecnym prezesem (tzw. chief executive office, CEO), natomiast Thiel jest przewodniczącym rady nadzorczej i ważnym udziałowcem korporacji. Firma ta zajmuje się tworzeniem systemów cyfrowych, do których należą m.in. Gotham czy Foundry. Ten pierwszy służy m.in. do zwalczania terroryzmu, ten drugi natomiast służy szeroko pojętemu sektorowi bankowemu.

Co to jest big data?

Wspomniane systemy wykonują tzw. data mining (eksploracji danych) i analizę danych, których zbiory tworzą tzw. big data (duże zbiory danych). Big data zawiera zatem dane, które są zbyt duże lub zbyt skomplikowane, aby mogły być przetwarzane przy pomocy tradycyjnego oprogramowania. Jednocześnie są to dane bardzo wartościowe dla rządów i firm, dzięki czemu mogą one sprawniej działać. Dlatego big data wymaga bardziej zaawansowanego oprogramowania, np. opartego o sztuczną inteligencję. Takie oprogramowanie dostarcza m.in. właśnie Palantir Technologies.

Big data cechuje pięć ważnych charakterystyk, które zostały określone jako model 5V (a nawet 6V):

  • duża ilość danych (ang. volume),
  • duża prędkość przetwarzania danych (ang. velocity),
  • duża różnorodność danych (ang. variety),
  • weryfikacja posiadanych danych (ang. veracity),
  • wartość danych dla użytkownika (ang. value),
  • dodatkowo niektórzy dorzucają zmienność danych (ang. variability)2.

Oprogramowanie do analizy big data pozwala zatem na przetwarzanie bardzo dużych ilości różnorodnych danych w krótkim czasie. Za odpowiednią opłatą mogą z niego korzystać różne podmioty prawne: państwa, korporacje, instytucje, organizacje pozarządowe itd. W ten sposób działanie tych podmiotów staje się bardziej efektywne i skuteczne w rozwiązywaniu różnych problemów społecznych. I przez to również bardziej kontrowersyjne, zwłaszcza w świetle wartości demokratycznych, wśród których żyjemy i poruszamy się.

Demokracja kontra technokracja?

Demokracja to bowiem system społeczno-polityczny, w którym decyzje są przynajmniej w jakiejś mierze podejmowane przez ogół ludzi. W demokracji bezpośredniej bardzo często organizuje się referenda w celu podjęcia określonej decyzji politycznej. Referenda są również obecne w demokracjach pośrednich, jednak ten system polega bardziej na wybieraniu przedstawicieli, którzy mają podejmować te decyzje w naszym imieniu. A owych przedstawicieli wybieramy zwykle w oparciu o nasze własne poglądy polityczne. Na tego rodzaju zasadach demokratycznych funkcjonują zarówno rządy państw, jak i samorządy, których działalność ogranicza się do naszego regionu, powiatu czy miejscowości.

Wprowadzenie rozwiązań opartych o big data może przynajmniej częściowo zaburzyć ten obraz rzeczywistości politycznej, który znamy od wielu dziesięcioleci. I to na kilka różnych sposobów. Wydaje się, że na horyzoncie pojawia się wręcz nowa forma rządzenia: technokracja3. W technokracji decyzje są podejmowane niezależnie od woli ludzi i ich poglądów politycznych. Kluczowe w technokracji są nie poglądy ludzi, ale właśnie dane, których analiza może pomóc ulepszyć funkcjonowanie społeczeństw.

Z jednej strony może to brzmieć całkiem rozsądnie. W końcu ważne decyzje powinny być podejmowane pod wpływem wszelkich możliwych informacji na dany temat. Analizowanie ogromu danych big data zapewnia tego rodzaju skuteczność na poziomie nie tylko jednostki, ale wręcz całego społeczeństwa i państwa, które nim rządzi. Ale z drugiej strony właśnie w tym również leży cały problem. W takim systemie człowiekowi grozi utrata autonomii osobistej. Traci on część swojej indywidualności i staje się bardziej przedmiotem, częścią swoistej masy ludzkiej, którą można odgórnie kształtować i sterować.

big-data-1
© Źródło: Canva.

Dane, którymi karmimy system

Celem takiej technokracji jest zatem maksymalizacja efektywności społecznej. Przykładem celów tego rodzaju są tzw. inteligentne miasta (ang. smart cities4). Jednak aby osiągnąć tę efektywność, potrzeba ekspertyzy we wszystkich możliwych dziedzinach nauki oraz ogromu danych na nasz temat. Te dane są gromadzone, a następnie analizowane, aby później podjąć określone działania jeszcze bardziej modyfikujące nas i całe społeczeństwo. A skąd się biorą te dane do analizowania? Dawniej baliśmy się przede wszystkim masowej inwigilacji za pomocą podsłuchów lub kamer na każdym rogu ulicy, które mogą śledzić nasze ruchy.

Ale dzisiaj różne dane… dostarczamy my sami! I to dzięki dwóm pozornie niewinnym wynalazkom: smartfony i media społecznościowe, spośród których prym wiedzie Facebook. Teoretycznie powstały one z myślą, abyśmy łączyli się z innymi ludźmi, zarówno naszymi bliskimi, jak i nieznajomymi z całego świata. Ale to miało swoją cenę: naszą prywatność. W końcu na Facebooku umieszczamy informacje o naszym życiu osobistym, naszych preferencjach, o tym, co studiowaliśmy, gdzie pracujemy, gdzie podróżowaliśmy itd., nie wspominając już o zdjęciach naszych i naszych bliskich. Dzielimy się tam również naszymi poglądami. Z kolei dzięki smartfonom analitycy danych gromadzą nasze dane geolokalizacyjne oraz wiedzą, jakie aplikacje zainstalowaliśmy u siebie.

Rządy firm Big Tech?

Te dane są właśnie masowo gromadzone na serwerach big data należących do firm Big Tech. Należą do nich np. Microsoft, Meta czy Alphabet (do którego należy Google). I dopóki analizą tych danych zajmowali się tylko ludzie, to miało to swoje ograniczenia. Ale obecnie w dobie rozwoju coraz lepszych narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję – czegoś, czym zajmuje się wspomniany Palantir Technologies – analiza big data staje się coraz bardziej efektywna. Zwłaszcza że dochodzi do tego jeszcze element wiedzy eksperckiej z zakresu np. socjologii, psychologii społecznej, a nawet tzw. neuronauk, oraz rozwiązań technologicznych pozwalających wpływać na zachowanie każdego człowieka (np. neuromarketing5). Wyniki tych analiz już teraz są wykorzystywane przez rządy i korporacje.

Wygląda więc na to, że powoli zmierzamy ku społeczeństwu, które będzie rządzone przez ekspertów z różnych dziedzin nauki i technologii, którzy przy pomocy sztucznej inteligencji gromadzą i analizują całe tabuny danych o nas oraz dobrze wiedzą, jak wpływać na naszą podświadomość, abyśmy podejmowali oczekiwane przez nich decyzje zarówno społeczne, jak i konsumenckie. To nie oznacza, że instytucje demokratyczne całkowicie znikną. Mogą one współistnieć obok technokratycznych centrów rządzenia, ale przyjmą rolę podobną do instytucji monarchii w monarchiach konstytucyjnych – w najlepszym razie współrządzącą, a w najgorszym jedynie dekoracyjną lub ceremonialną.

Nowy kryzys na horyzoncie?

Tak oto demokracja w XXI wieku traci swoją siłę i urok. A to tylko jedna z form kryzysu demokracji. Prowadzi on bowiem także do tego, że różne grupy ideologiczne stają się coraz bardziej agresywne wobec siebie nawzajem. Można by na ten temat pisać bardzo dużo. Najważniejszy wniosek jest taki, że znajdujemy się obecnie w przełomowym okresie historycznym, jeśli chodzi o idee demokratyczne, lub dopiero wkraczamy do niego. Jak można to ująć w perspektywie historycznej?

Nowożytna demokracja narodziła się w II połowie XVIII wieku w wyniku rewolucji amerykańskiej i francuskiej. Musiała jednak zetrzeć się z tradycyjnymi monarchiami, zwłaszcza podczas wojen napoleońskich. Stulecie później w wyniku I wojny światowej demokracja dojrzała i umocniła się jako system polityczny, mocno wypierając wartości monarchiczne. Ale to doprowadziło też do powstania totalitarnych ideologii, które spowodowały II wojnę światową. Obecnie to demokracja jest w odwrocie (jak niegdyś monarchia), a dojrzewa system totalitarny wspierany przez zdobycze technologii. Ponadto już teraz rodzą się nowe ideologie. A jeśli świat znów pogrąży się w chaosie wojennym (grożąc zagładą jądrową), to zapewne powstaną też kolejne ideologie, apokaliptyczne.

Pokój pośród chaosu

Widać tu pewną cykliczność i obecnie znów znajdujemy się u progu powszechnego chaosu. Gdzie więc szukać prawdziwego pokoju, kiedy dookoła wszystko się sypie? Można go znaleźć tylko w jednym miejscu, czy może raczej, tylko w jednej osobie: w Jezusie Chrystusie. Choć mamy tendencję do nadmiernego zamartwiania się o naszą przyszłość, to właśnie Jezus Chrystus zachęca nas, abyśmy się tym nie przejmowali. Powiedział bowiem: […] nie pytajcie, co będziecie jedli i co pili, i nie bądźcie o to zatroskani. O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, a Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie. Natychmiast jednak dodając: Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane6.

Wszelkie bezpieczeństwo znajdziemy wyłącznie w Bogu, a On troszczy się nie tylko o nasze życie doczesne, ale nade wszystko o życie wieczne. Dlatego jeśli przede wszystkim w Nim szukamy ochrony, to żadne zmiany na świecie nie będą nam straszne.

Polecamy również poniższe artykuły:


Przypisy

  1. B. Allyn, Former Palantir workers condemn company’s work with Trump administration, NPR, 05.05.2025, https://www.npr.org/2025/05/05/nx-s1-5387514/palantir-workers-letter-trump [dostęp: 07.04.2026].
  2. G. Jha, Understanding the 6 Vs of Big Data: Unraveling the Core Characteristics of Data-Driven Success, Medium, 01.10.2024, https://medium.com/@post.gourang/understanding-the-6-vs-of-big-data-unraveling-the-core-characteristics-of-data-driven-success-38e883e4c36b [dostęp: 07.04.2026].
  3. Termin technokracja pochodzi od tzw. ruchu technokratycznego z lat 30. XX wieku, który narodził się w USA. Oznacza on po prostu rządy ekspertów z różnych dziedzin technicznych, którego celem ma być stworzenie tzw. społeczeństwa post-scarcity, czyli gdzie wszystkiego jest pod dostatkiem. Tak rozumiana technokracja jak dotąd nie weszła w życie. Dzisiaj, prawie 100 lat później, nauka i technika są tak rozwinięte (zwłaszcza w dziedzinie gromadzenia danych i sztucznej inteligencji), że pewne elementy technokratyczne coraz bardziej stają się naszą codziennością. Zmienia się również definicja terminu technokracja.
  4. R. Kitchin et al., Smart cities, algorithmic technocracy and new urban technocrats, w: M. Raco, F. Savini (red.), Planning and Knowledge: How New Forms of Technocracy Are Shaping Contemporary Cities, Bristol University Press, 30.04.2022, s. 201-213.
  5. G. Osiński, Cyfrowi niewolnicy. Transhumanizm w praktyce, Wyd. Prohibita, Warszawa 2023, s. 81-88.
  6. Ewangelia według Łukasza 12,29-31.

Wszystkie fragmenty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia.

© Źródło zdjęcia głównego: Canva.

Jeśli podzielasz naszą misję i chciałbyś wesprzeć nasze działania, możesz to zrobić:

Z góry dziękujemy za okazaną nam pomoc!

Zobacz również
Popularne artykuły
Przejdź do treści
ewolucja-myslenia-v4A-bez-napisu-01-green-1
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

facebook facebook facebook spotify
x Chcę pomóc 1,5%strzałka