W starożytności mówiono o wielu bogach, którzy rzekomo oferowali nieśmiertelność. Jednym z najważniejszych był bóg Dionizos, z którym jednoczono się w orgiach.
Obrzędy ku czci Dionizosa rozpowszechniły się w Grecji w okresie archaicznym i to przed VIII w. p.n.e. Jego imię występuje bowiem w eposach Homera, choć rzadko, bo kult Dionizosa miał barbarzyńskie pochodzenie i ludowy charakter.
Geneza kultu dionizyjskiego
Na archaiczny charakter Dionizosa wskazuje fakt, że jego imię zostało poświadczone w okresie mykeńskim na Krecie1. Uczeni najczęściej uznają go za boga trackiego lub frygijskiego, przyjętego następnie przez Greków. Rekonstrukcja religii trackiej przedstawia panoramę prymitywnych kultów z hołdami dla zwierząt, z ofiarami z ludzi, mantyką i obrzędami orgiastycznymi. W religii trackiej silna była wiara w życie pozagrobowe kojarzona z cyklami przyrody. Jak „uczynić się nieśmiertelnym”, nauczał Traków Zalmoxis (łączony z Dionizosem i Orfeuszem), co do którego nie jest wiadomo, czy był człowiekiem, czy bogiem2.
Według Herodota trackie plemię Bessów kierowało przepowiedniami Dionizosa. Jego świątynia znajdowała się wysoko w górach, a wieszczka przepowiadała przyszłość w „ekstazie”, tak jak Pytia delficka. Dionizos miał wiele cech wspólnych z tracko-frygijskim bogiem Sabazjosem, patronem wegetacji i płodności, w którego kulcie znaczącą rolę odgrywały węże. Wierzono, że bóg ten zimą śpi albo leży w więzach, budzi się zaś albo wyzwala o ciepłej porze3.
Bóg wina, świata podziemnego i ekstazy
Dionizos był bogiem ekstazy, transformacji i mocy. Od początku kojarzony był z roślinnością i żywotnymi siłami natury. Bluszcz i sosna stały się niemal jego atrybutami, lecz stał się w większym stopniu bogiem winorośli i wina. Mity pełne są motywów o jego okresowych epifaniach i zniknięciach, co w pewien sposób odzwierciedlało przemienność życia i śmierci4.
Dionizos stał się dla Greków bogiem wyjątkowym. Był dla nich synem Zeusa i śmiertelniczki, tebańskiej księżniczki Semele. W micie opowiadano o Dionizosie-Zagreusie jako o bogu, który został zabity przez tytanów, zstąpił do piekieł i zmartwychwstał. Nawet pokazywano w Delfach pusty grób „zmartwychwstałego” Dionizosa. Plutarch utożsamiał Dionizosa z poćwiartowanym i zmartwychwstałym egipskim Ozyrysem5. Nie mniej ważne w micie dionizyjskim było, że z prochów zabitego Dionizosa stworzył Zeus rodzaj ludzki. W związku z tym czciciele Dionizosa uważali, że w ludzkiej duszy ukryta jest moc dajmoniczna6.
Dionizyjskie orgie i opętanie
Rytuały dionizyjskie były rozpasane i dzikie. Były to ceremonie, na które składały się ekstatyczne tańce połączone z tajemnymi obrzędami i wtajemniczeniami w „święte prawdy”. Celebrowano je zwłaszcza nocą, daleko od miast, w borach, na bagnach i górskich bezdrożach. Bachanaliom, czyli rozpustnym orgiom, przodowały ekstatyczne kapłanki Dionizosa, które nazywano „bachantkami”, „menadami” albo „tyjadami”. Wprawiały się one w trans, tańcząc w rytm tympanonów i aulosu. Powiadano, że Tyja, córka Kastaliosa, była pierwszą kobietą, która rzuciła się w wir ekstatycznego tańca, by uczcić Dionizosa7.
Integralną częścią kultu Dionizosa było picie wina. W kulcie dionizyjskim wyznawcy upijali się po to, by wprawić się w stan ekstazy, któremu nadawano wartość przeżycia religijnego. Dionizos udzielał się bachantkom i bachantom w chwilach ekstazy, użyczał im swojej potęgi i ponadczasowej wiedzy. Ekstazę wywoływano za pomocą wina, ale stosowano także inne używki, takie jak pewne zioła, które miały potęgować ekstatyczne doświadczenia. Tancerzy i szamanów nazywano „tymi, którzy chodzą w dymie” (kapnobatai) ze względu na stosowanie dymu z konopii w celu sprowadzenia ekstatycznego transu8.
Centralnym punktem dionizyjskiego kultu było doświadczenie „szału” (mania). To boskie opętanie traktowano jako dowód „przebóstwienia” (eutheos) adepta. U szczytu upojenia bachantki chwytały zwierzę ofiarne (było to zwierzę z rogami), które uważane było za wcielenie Dionizosa i je rozszarpywały na kęsy. Podczas obrzędu „surowożerstwa” (omofagia) zjadano to mięso, by doświadczyć jedności z Dionizosem. Miało to nieść ze sobą „twórczą spontaniczność” i „oszałamiającą wolność”. Opowiadano o nadludzkiej sile fizycznej bachantek, przedziwnych wizjach, których doznawały i rozmaitych cudach, które się wokół działy9.

Prekursor wiary w nieśmiertelność duszy
Według R. H. Charlesa, irlandzkiego biblisty, profesora Oxfordu, kult dionizyjski uczynił pierwszy krok, o którym wiemy, w kształtowaniu się wiary w nieśmiertelność duszy w Grecji. Kult ten opierał się na założeniu o istotowym pokrewieństwie bogów i ludzi10. Tę panteistyczną więź między bogami a ludźmi zawarto w orfickiej formule teologicznej: „Jeden Zeus, jeden Helios, jeden Dionizos – jeden Bóg w rzeczach wszystkich”.
M. Eliade, rumuński religioznawca, tak skomentował tę kwestię: „Ekstatyczne doświadczenia potęgowały przekonanie, że dusza jest nie tylko autonomiczna, ale że jest zdolna do unio mystica z bóstwem. Oddzielenie duszy od ciała, uwarunkowane ekstazą, objawiało z jednej strony fundamentalną dwoistość, a z drugiej – możliwość postegzystencji czysto duchowej, będącej konsekwencją <<przebóstwienia>>. Archaiczne wierzenia – niepewne i mętne – w jakąś formę dalszego istnienia duszy po śmierci ciała były stopniowo modyfikowane i ostatecznie osiągnęły postać albo idei, albo różnych koncepcji duchowej nieśmiertelności”11.
Kult Dionizosa był tajnym kultem eschatologicznym. W VI w. p.n.e. do rangi święta państwowego podniósł go tyran Aten, Pizystrat. Chcąc zaznaczyć równorzędność Dionizosa z Apollinem, zaczęto dzielić święty rok pytyjski na dwie części: apollińską i dionizyjską. Najważniejsze święta ku czci Dionizosa pokrywały się z kalendarzem rolniczym (Wielkie i Małe Dionizje, Lenaje, Antesteria). Wierzono, że podczas Antesteriów powracały na ziemię dusze zmarłych. Modlono się za zmarłych i przygotowywano dla nich pokarm z ziaren. Powrót zmarłych uosabiany był przez grupy ludzi noszących maski. Stałym elementem procesji była defilada masek. Zakładanie masek łączono z ekstazą dionizyjską i symbolizowały one zmianę tożsamości12.
Kult Dionizosa-Bakchusa rozprzestrzenił się w świecie śródziemnomorskim, stając się w okresie późnohellenistycznym jedną z najważniejszych religii misteryjnych. Stwarzał podziały i rodził prześladowania. Raził bowiem swoim wyuzdaniem i obcym pochodzeniem. Uznano, że jest zagrożeniem dla religii państwowej. Władze Rzymu odkryły z oburzeniem obecność w mieście bachanaliów, tzn. nocnych „miesteriów orgiastycznych”. Ryty te celebrowane były w największej tajemnicy. Senat rzymski zakazał bachanaliów13. Po usunięciu zakazów kulty bachiczne stały się ważną formą religijności w czasach cesarstwa rzymskiego. Dionizyjski szał zapowiadał życie przyszłe, dawał pociechę lepszego życia po śmierci.
Dionizos w epoce chrześcijańskiej
Imię Dionizos stało się popularne w całej Europie. Nadawano je dzieciom, by oddać cześć bogu i zjednać sobie jego łaskę. W kulturze chrześcijańskiej imię Dionizos zyskało popularność za sprawą świętych noszących to imię, jak np. św. Dionizy z Paryża, biskup i męczennik z III w. Bez najmniejszych oporów imię to nosili biskupi i papieże. Od czasów Konstantyna Wielkiego, gdy chrześcijaństwo zyskało ochronę cesarstwa, kult Dionizosa został zastąpiony przez kult św. Dionizego. Burzenie świątyń Dionizosa lub zamienianie ich na kościoły wywoływało zamieszki na tle religijnym, a nawet krwawe walki, jak np. w Aleksandrii14.
Krytycy Biblii uważają, że autorzy Ewangelii byli pod wrażeniem Dionizosa. Wiele rzeczy, które odnosiły się do Dionizosa, mieli przypisać potem w swoich Ewangeliach Jezusowi15. Nie ma jednak żadnych przekonujących dowodów na to, że postać Jezusa Chrystusa była wzorowana na postaci cierpiącego, umierającego i zmartwychwstałego helleńskiego boga-zbawcy. Przede wszystkim podkreślić trzeba, że Jezus jest postacią historyczną. Żył, umarł i – wedle świadectwa wielu – zmartwychwstał. Natomiast Dionizos jest postacią stricte mitologiczną, której historyczności i dzieł nikt nie jest w stanie udowodnić.
Justyn Męczennik, apologeta chrześcijański z II w., w swojej „Apologii” wymienił Dionizosa, potępiając tę legendę. Justyn posługiwał się mitami pogańskimi w celach pedagogicznych, aby nakłonić pogan do przyjęcia chrześcijaństwa. Napisał: „Powiadamy, że Chrystus to pierworodny Syn Boży i równocześnie Słowo. Z woli Boga narodził się z Dziewicy, został ukrzyżowany, umarł, zmartwychwstał i do nieba wstąpił. Mniemamy zaś, że wszyscy już rozumieją, iż my nie tak mówimy jak owi bajkopisarze, co opowiadają o tak zwanych synach Zeusowych”. Dla Justyna opowieści o Dionizosie były tylko niedorzecznymi i niemoralnymi bajkami16.
Podsumowanie
Kult Dionizosa przybył do Grecji przez Trację. Przewodziły mu bachantki, które były kapłankami Dionizosa. Jego żywiołami były wino, upojenie i rytualna ekstaza. Wyznawcy Dionizosa wierzyli, że praktykowanie tajnych misteriów dionizyjskich sprawi, iż odrodzą się po śmierci. W epoce chrześcijańskiej nawet przeciwstawiali Dionizosa-Bakchusa Chrystusowi. Chrześcijaństwo wykorzeniło, a częściowo schrystianizowało ten kult pod koniec IV w.
Polecamy również poniższe artykuły:
- Zaświaty w „Iliadzie” i „Odysei” a Biblia
- Źródła wiary w życie pozagrobowe
- Zło i cierpienie w starożytnych mitach
- Wino w Biblii a współczesna kultura picia alkoholu
Przypisy
- Z. Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, Warszawa 1997, s. 336.
- M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, T. II, Warszawa 1994, s. 118–120.
- Tamże, 115–117.
- M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, T. I, Warszawa 1988, s. 249–251.
- Tamże, s. 258.
- Tamże, s. 256–259; A. Krokiewicz, Zarys filozofii greckiej, Warszawa 1971, s. 52, 55, 61; Tracki Dionizos „objawił” Grekom, że wszystkie dusze ludzkie pochodzą z nieba od Dionizosa-Zagreusa, a nawet są one w swojej istocie samym Dionizosem.
- Z. Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, op. cit., s. 337–341.
- Odurzanie się alkoholem i innymi używkami nie zbliża do Boga, lecz szkodzi zdrowiu oraz ogłupia. Z punktu widzenia chrześcijańskiej etyki socjopatologiami są picie alkoholu, palenie tytoniu oraz stosowanie narkotyków. Z. Łyko, Socjopatologie w aspektach chrześcijańskiej etyki, Warszawa 1987, s. 155–191.
- Wieszczono w imieniu tego boga, ale wypowiadane proroctwa nie pochodziły od prawdziwego Boga. Znamiona prawdziwego proroka zostały ściśle określone w Biblii. Cechą prawdziwego proroka jest życie zgodne z wolą Bożą i biblijnym Dekalogiem. Ważny jest również sposób otrzymywania daru proroctwa. Dionizyjska ekstaza tak naprawdę prowadziła do wynaturzeń i zezwierzęcenia. Badacze tematu wskazali na podobieństwo ekstatycznej religii Dionizosa do pląsawicy, zwanej też tańcem lub chorobą świętego Wita, czyli do konwulsyjnych tańców. Pląsawica jest chorobą neurologiczną: https://pl.wikipedia.org/wiki/Taneczna_mania [dostęp: 15.09.2025].
- L. E. Froom, The Conditionalist Faith of Our Fathers, T. I, Washington 1966, s. 536.
- M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, T. II, op. cit., s. 117.
- Z powodu wrzawy, która towarzyszyła jego procesjom, Dionizosa nazywano także Bakchosem, Bakchusem („Wołacz”) i Bromiosem („Hałaśnik”). Innymi jego epitetami były: Eleutherios („Wyzwoliciel”) i Lysios („Uwalniający z więzów”). Kult Dionizosa przyczynił się do powstania teatru greckiego. Z Dionizosa uczyniono boga teatru.
- W 186 p.n.e. senat rzymski podjął decyzję o całkowitej likwidacji kultu Dionizosa. Wielu spośród 7 tys. jego rzymskich wyznawców uwięziono i stracono.
- M. Jaczynowska, Dzieje imperium Romanum, Warszawa 1995, s. 468.
- Pogański rodowód może mieć praktykowana w niektórych wspólnotach chrześcijańskich glosolalia, czyli wypowiadanie niezrozumiałych słów. Przypuszczalnie przeniknęła ona do chrześcijaństwa z kultu Dionizosa. K. Deschner, I znowu zapiał kur. Krytyczna historia Kościoła, T. I, Gdynia 1996, s. 98–101, 355.
- M. Simon, Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, Warszawa 1992, s. 134.
© Źródło zdjęcia głównego: Canva.
