Reakcje chorobowe na kontakt z wirusem

Zobacz również

Reakcje chorobowe na obecność czynnika infekcyjnego – w tym wirusa – są zwykle schematyczne i dlatego można wyróżnić pewien wzorzec chorowania. Co do „głębokości” reakcji chorobowej czyli zakresu zaangażowania układu immunologicznego możemy wyróżnić 5 stopni.

Reakcje chorobowe

  •             reakcję bezobjawową
  •             reakcję gorączkową
  •             reakcję skąpoobjawową
  •             reakcję pełnoobjawową
                                       ostrą
    podostrą
                                       podprzewlekłą
  •             reakcję powikłaną
                                     powikłania odwracalne
                                                   w tym infekcje nawrotowe
                                      powikłania nieodwracalne
                                                   infekcja przewlekła
                                                               kalectwo
                                                               zgon

Zaangażowanie wirusa w układ immunologiczny

Ważną jest uwaga, że „głębokość” zaangażowania układu immunologicznego nie jest bezpośrednio i wyłącznie związana z samym wirusem.

Układ immunologiczny to część naszego jestestwa, stąd „głębokość” zaangażowania tego układu w walkę z infekcją bardziej zależy od nas samych, niż od samego wirusa. Każdy wirus może zaangażować układ immunologiczny do każdej „głębokości”. To jak zaangażuje się układ immunologiczny w konkretnej sytuacji, zależy od samego wirusa tylko częściowo, a głównie od jego zjadliwości i ilości w jakiej został wprowadzony do organizmu.

Głębokość reakcji następnie zależy częściowo od etapu naszego życia, częściowo od innych chorób jakie posiadamy, wreszcie od stanu naszego układu immunologicznego nie tylko ze względu na fazę jego dojrzałości, ale również na to jaką wydolność ma on zapisany w genach. Dopuścić należy sytuację, że ten sam wirus w różnej sytuacji życiowej u tego samego człowieka może dać różne zaangażowanie układu immunologicznego. W tym kontekście nie można mówić o bezwzględnie groźnych czy łagodnych wirusach.

Jakie wirusy możemy uznać za groźne?

Myśląc o groźnych i łagodnych wirusach należy zawsze myśleć o konkretnej osobie. Dla jednej osoby ten sam wirus może okazać wirusem łagodnym, podczas gdy dla innej śmiertelnym. Jeżeli zaś myślimy o całej ludzkiej populacji a nie o konkretnej osobie, to w celu oceny „groźności” wirusa możemy posłużyć się takim parametrem jak śmiertelność ogólna, czyli stosunek wszystkich zgonów w przebiegu infekcji do wszystkich osób które zachorowały. Dla najgroźniejszego wirusa wynosi on ok. 50% (wirus Ebola), dla najłagodniejszych wirusów 0% jakim są m.in rinowirusy, a dla np. SARS CoV-2, czyli obecnie najbardziej popularnego koronawirusa, wynosi on ok. 3%.

Wskaźnik śmiertelności jest bardzo grubym parametrem oceny „groźności” wirusa. Jeśli przyjmiemy równie grube wcześniejsze założenie, że choruje jedna osoba na 5-10 zarażonych to parametry zgonów do zarażonych (w tym i chorych) będą mniejsze 5-10 krotnie. Inny też będzie ranking poszczególnych wirusów jeśli weźmiemy pod uwagę, że niektóre wirusy występują globalnie a niektóre endemicznie, czyli nie rozprzestrzeniając się poza określony rejon geograficzny. Wirus globalny może zebrać większe żniwo śmiertelne w liczbach bezwzględnych niż endemiczny, mimo mniejszego wskaźnika śmiertelności ogólnej.

Który wirus zatem będzie groźniejszy, ten co ma wyższy wskaźnik śmiertelności ogólnej, czy ten który spowoduje śmierć większej liczby ludzi?

Reakcja bezobjawowa

Reakcji bezobjawowej naszego organizmu na kontakt z wirusem oczywiście nie zauważymy. Oznacza to, że albo mieliśmy trochę szczęścia i nasz pierwszy kontakt z wirusem uruchomił nasze reakcje immunologiczne przy niewielkiej liczbie cząsteczek wirusowych albo mamy naprawdę wydolny i sprawny układ immunologiczny. Pozostałością tego kontaktu jest obecność przeciwciał oraz komórek pamięci, które zostaną aktywowane w przypadku ponownego kontaktu z już rozpoznanym wirusem.

Obecność przeciwciał antywirusowych przy braku objawów chorobowych jest dobrą informacją. Chcielibyśmy, aby wszystkie kontakty z wirusem przebiegały właśnie w ten sposób. Zdecydowana większość wirusów zostaje w ten sposób eliminowana. Piszemy większość, gdyż są wirusy, które mimo prób układu immunologicznego, jeśli raz zostały wciągnięte do swojego wnętrza, to pozostają tam na długo, czasem na całe życie osoby zainfekowanej, mogąc wywołać chorobę wiele lat po zainfekowaniu komórki. Taką sytuację nazywamy latencją, czyli opóźnieniem. W gorszym wariancie infekcja może stać się chorobą przewlekłą. Na szczęście takich wirusów nie jest dużo i dlatego mogliśmy je poznać dość dobrze. Zwykle dzięki systematycznej i aktywnej obserwacji infekcji jesteśmy w stanie zareagować odpowiednio wcześnie.

Problemem poznawczym w przypadku bezobjawowego przebiegu infekcji jest trudność powiązania pewnych przewlekłych lub nawrotowych chorób (zespołów objawów) z taką utajoną (latentną) infekcją. Dobrym przykładem są tutaj neuralgie, m.in. neuralgia nerwu trójdzielnego. Wiemy obecnie, że u części pacjentów neuralgia ta jest spowodowana infekcją nerwu wirusem VZV (varicella/zoster virus), mimo że pacjent nigdy nie miał a przynajmniej nie zauważył w swoim życiu jakichkolwiek objawów skórnych, co jest typowe dla tego wirusa. Stan taki otrzymał w medycznej nomenklaturze nazwę zoster sine herpete, czyli półpasiec bez opryszczki.

Reakcja gorączkowa

Drugi rodzaj reakcji naszego organizmu na kontakt z wirusem jest już zauważalny. Gorączka (zespół gorączkowy) zawsze budzi niepokój, szczególnie jeśli razem z nią nie występują żadne inne objawy, sprawiając wrażenie czegoś potencjalnie niebezpiecznego.

Gorączce zwykle towarzyszą inne objawy jak zmęczenie, senność, apatia, brak łaknienia, nadmierne pragnienie czy nadmierna potliwość. Wszystkie te objawy ujmujemy w jeden zespół nazywając go zespołem gorączkowym.

Wiemy z doświadczenia, że zespół gorączkowy u dzieci bez innych objawów sugerujących proces chorobowy w konkretnym narządzie nie jest stanem ani groźnym ani rokowniczo niekorzystnym. Dziecko między 2-gim a 5-tym rokiem życia ma „prawo” do takich zespołów gorączkowych do 9 razy w roku nawet przez kilka lat. Wyjaśnienia wymagają nawrotowe zespoły gorączkowe u dorosłych, bądź gorączka trwająca długo, przechodząc w tzw. FUO (gorączka nieznanego pochodzenia) niezależnie od wieku.

Zwykły zespół gorączkowy w kontekście infekcji wirusowej nie jest powodem do niepokoju. Oznacza tylko bardziej zaawansowaną pracę układu immunologicznego. Normalne, ale częste zespoły gorączkowe mogą oznaczać albo obecność dużego stężenia różnych wirusów wokół dziecka albo słabszy układ odpornościowy. Ten pierwszy wariant jest przygniatająco częstszym wariantem. Niedobory odporności to stan bardzo rzadki. Pamiętajmy, że dziecko ma do „przepracowania” ok. 120 wirusów w swoim najbliższym otoczeniu. Niektóre być może kilka razy.

Podróżujące wraz z rodzicami dziecko będzie musiało „przepracować” przynajmniej 170 wirusów. Część z nich „przepracuje” bezobjawowo ale można założyć że, w najgorszym przypadku, przynajmniej połowę objawowo, co oznacza ok. 60 zespołów gorączkowych. Zwykle zajmuje to pierwszych 6-8 lat życia dziecka. Okres bardzo stresogenny dla rodziców.

Przestroga dla rodziców

Świat rodziców po takich doświadczeniach nie jest już taki sam. Zwykle do końca życia pozostaje im w pamięci poczucie kruchości stanu zdrowia własnych dzieci. Trzeba zwrócić uwagę na to, że dzieci nie wnoszą ze sobą na świat prawidłowych nawyków higienicznych. Trzeba je tego nauczyć, co najczęściej wymaga ciężkiej pracy.

Przypomnijmy sobie kolorowy proszek ze święta Holi i pomyślmy co zrobi z nim dziecko pozostawione samo w pokoju. Raczkujący maluch zbiera na siebie i roznosi wszystkie wirusy z podłoża. Brak nawyków higienicznych osób dorosłych dokłada nowe wirusy. Brak higieny w kontaktach z innymi dziećmi to następne wirusy. Nie przez przypadek dziecko zaczyna chorować w okresie zwiększonej aktywności poznawczej zarówno przez nowe kontakty międzyludzkie jak i środowiskowe.

Liczbę gatunków wirusów jak i ilość cząsteczek wirusowych wokół dziecka można znacznie zmniejszyć zachowując proste zabiegi i zasady higieniczne.

Należy pamiętać, że chociaż kontakt z wirusami może wywołać zespół gorączkowy, to nie każdy zespół gorączkowy jest wywoływany tylko wirusem. Są inne przyczyny gorączek, chociażby infekcje bakteryjne. Stąd powyższe uwagi nie należy traktować jako uniwersalny instruktaż postępowania z każdym zespołem gorączkowym. Co prawda istnieje duże prawdopodobieństwo, że zespół gorączkowy u dziecka jest związany z infekcją wirusową, ale ocenę taką zostawmy lekarzowi.

Wystąpienie zespołu gorączkowego powinien wyrobić w rodzicach, ale też u pacjentów dorosłych odruch aktywnej obserwacji, gdyż każdy objaw kliniczny, który pojawia się do 6 tygodni od początku zespołu gorączkowego może mieć z nim związek.

Nie zawsze reakcje organizmu na kontakt z wirusem kończą się na gorączce, o czym będziemy mówić dalej. Bywa często, że pacjent po ustąpieniu gorączki uważa się za zdrowego a pojawiające się kilka dni lub kilka tygodni później objawy traktuje jako inne zachorowanie, pomijając epizod gorączkowy w swoim wywiadzie podczas rozmowy z lekarzem.

Reakcja skąpoobjawowa

Trzecim w kolejności „głębokości” zaangażowania układu immunologicznego jest reakcja skąpoobjawowa. Polega ona tym, że oprócz lub zamiast gorączki pacjent zaczyna odczuwać objawy ogólne lub miejscowe właściwe dla danego wirusa np. wyciek z nosa, luźne stolce. Nie wszystkie wirusy dają reakcję gorączkową, chociaż potencjalnie mogą ją wywoływać. Brak reakcji gorączkowej może wynikać ze słabej reaktywności zainfekowanego organizmu.

Skąpoobjawowość można potraktować jako etap pośredni między reakcją gorączkową a pełnoobjawowym przebiegiem choroby, które znamy z podręczników.

Skąpoobjawowość jest uważana również za etap samoodwracalny, który nie wymaga leczenia. Zakłada się że organizm powinien sobie sam poradzić z chorobą. Pełny obraz chorobowy dla infekcji wirusowych występuje stosunkowo rzadko, co może być przyczyną braku czujności i zaniechania podejrzenia choroby wirusowej zwłaszcza jeśli reakcja chorobowa ma przebieg miejscowy i nie angażuje procesów ogólnych. Duża grupa wirusów nie przekracza bariery anatomicznej nabłonka dając reakcje miejscowe.

Oczywiście w populacji zawsze jest pewna grupa pacjentów z mniej wydolnym układem immunologicznym, który pozwoli tym zwykle miejscowym wirusom „przejść” poza barierę nabłonkową i spowodować reakcje ogólne i powikłania narządowe.

Skąpoobjawowy przebieg choroby zwykle nie zmusza nas do wizyty lekarskiej. W takich sytuacjach, jak pokazuje praktyka, wolimy z różnych powodów próbować się leczyć sposobami domowymi co zwykle nie przeszkadza a czasami ułatwia przejście choremu przez naturalny cykl chorobowy.

Kolejne stopnie reakcji chorobowych wymagają bardziej obszernego omówienia.

O autorze:

Dariusz Struski – lekarz medycyny, specjalista w dziedzinie medycyny rodzinnej z trzydziestodwuletnim stażem pracy w Polsce, Szwecji, Norwegii. W przeszłości kierownik Ośrodka Kształcenia Lekarzy Rodzinnych we Wrocławiu. Obecnie wykładowca z zakresu Evidence Based Medicine (Medycyny opartej o fakty) oraz medycy rodzinnej, ze szczególnym zainteresowaniem dotyczącym chorób zakaźnych.


Przypisy:

1. Cann A.J., Principles of Molecular Virology, wyd. IV, Elsevier, 2005,

2. Louten J., Essential Human Virology, Elsevier, 2016,

Zobacz również

Popularne artykuły

Czy istnieją biologiczne dowody na niedawne stworzenie życia?

Podczas jednej z moich częstych wizyt w biurze dyrektora liceum, jego indywidualna opieka dostarczyła mi lekcję życia, o której nigdy nie zapomniałem. Jego słowa...

Alpejskie ofiolity: pozostałości zaginionego oceanu

W 1813 roku francuski geolog Alexandre Brongniart opublikował artykuł na temat mineralogicznej klasyfikacji skał1, w którym wprowadził nową nazwę „ofiolity” dla zestawu...

Czy istnieje projekt w przyrodzie?

Projekt w przyrodzie - trzy argumenty Argument pomysłowości William Paley w 1802 roku opublikował książkę zatytułowaną...