Zrozumieć świat wirusów

Zobacz również

Aby lepiej zrozumieć świat wirusów, w którym żyjemy, wyobraźmy sobie przez moment, że cały świat wirusowy doświadczamy jak kolorowy proszek w czasie święta Holi, które odbywa się corocznie w Indiach, a każdy gatunek wirusa to proszek o innym kolorze lub odcieniu koloru.

Stężenie wirusów w rzeczywistości nie jest aż tak intensywne jak proszku podczas kulminacji święta, ale i tak gdybyśmy mogli zobaczyć wirusy jako sproszkowany pył, to zobaczylibyśmy taką właśnie kolorową, choć znacznie bledszą poświatę, w której poruszają się ludzie.

Jak wirus przedostaje się do organizmu?

W święto Holi na każdego uczestnika opada kolorowy proszek, powodując, że każdy w najbliższym otoczeniu zostanie nim naznaczony. Mało kto zastanawia się nad tym, że proszek ten zawieszony w powietrzu nie tylko ląduje na skórze, ale wnika do każdego otworu ciała – także do uszu, jamy ustnej, nosowej i do oczu. Proszek jest również wciągany do dróg oddechowych, a głębokość jego wnikania jest uzależniona od wielkości jego cząstek.

W trakcie święta uczestnik posiada nie tylko „kolorową” skórę oraz uszy, ale też drogi oddechowe i przewód pokarmowy w jego pierwszym odcinku. Jeśli proszek został połknięty, to nie ma wyjścia, musi on przejść przez cały przewód pokarmowy. Zatem kolorowi jesteśmy nie tylko na zewnątrz, ale również wewnątrz, chociaż tego nie widzimy.

Sytuacja z wnikaniem proszku a wnikaniem wirusów do naszego ciała jest analogiczna.

Podkreślić należy dwie różnice.

  • Pierwsza  jest  taka, że wirusów nie widzimy. Wirusy są bardzo małymi cząstkami, dlatego mogą zostać zainhalowane bardzo głęboko, nawet wprost do pęcherzyków płucnych.
  • Drugą różnicą między proszkiem a rzeczywistością wirusową jest pokrywanie przez niego spojówek i rogówki. Proszek barwnikowy jest zbyt ciężki, aby pozostać niezauważonym na spojówce czy rogówce. Każdy z nas natychmiast poczuje moment kontaktu oka z proszkiem i reakcje na niego, czyli zamknięcie oka i łzawienie. Oko z proszku oczyści się błyskawicznie, z wirusów już nie.

Dalsza historia z wirusami jest nieco odmienna niż kolorowego proszku.

Co dzieje się z wirusami podczas kontaktu z człowiekiem?

  • Znaczna część wirusów jest zmywana ze skóry jak proszek.
  • Część jest trawiona w przewodzie pokarmowym, ponieważ wirus jest konglomeratem cząsteczek biologicznych, które normalnie ulegają rozkładowi enzymatycznemu w przewodzie pokarmowym.
  • Niewielka część wirusów dostaje się do krwi lub chłonki – albo spod naskórka w przypadku osób z uszkodzeniami naskórka, albo przez układ oddechowy, jeśli zostały zainhalowane, albo przez przewód pokarmowy, jeśli nie zostały strawione, albo było ich zbyt dużo, aby zdążyć je strawić podczas ruchu treści żołądkowej.

Nie każdy wirus znaleziony w ludzkich wydzielinach automatycznie powoduje chorobę. Inhalujemy i połykamy wszystkie wirusy, z jakimi mamy styczność.

Przenoszenie wirusów przez zwierzęta

Jest jeszcze jedna droga wniknięcia wirusa do krwi – wstrzyknięcie wirusa pod naskórek przez owady. Zwierzęta odgrywają bardzo dużą rolę w przenoszeniu wirusów bezpośrednio na człowieka.

Część zwierząt nosi w sobie wirusa i przekazuje go człowiekowi, uszkadzając jego naskórek, a część przenosi wirusa, wydzielając go w swojej ślinie, moczu lub kale w bliskiej odległości od człowieka, po czym wirusy dostają się do nas albo inhalacyjnie, albo przez połknięcie.

Normalnie jeśli kolorowy proszek w święto Holi dostanie się do dróg oddechowych, jest powoli usuwany przez wydzieliny i ruch rzęsek nabłonka w kierunku do jamy ustnej w celu wykrztuszenia i ewentualnego połknięcia. Drogi oddechowe i pokarmowe czyszczą się same po kilku/kilkunastu dniach w zależności od ilości przyjętego proszku.

Wirusy chorobotwórcze

Z wirusami w olbrzymiej większości jest tak samo. Wirusy chorobotwórcze różnią się od niechorobotwórczych kilkoma cechami.

Wirusy chorobotwórcze „przyklejają się” do komórek nabłonka tak silnie, że zwykłe rozpuszczanie czy przesuwanie ich przez rzęski nabłonka nie są wystarczająco silnymi działaniami. Siła oddziaływań fizycznych (przyciągania) między wirusem a błoną komórkową nabłonka, czy to oddechowego, czy pokarmowego, jest zbyt silna dla zwykłego mechanicznego oczyszczania go. Te wiązania, których siła zależy od opakowania wirusa, czyli budowy wiriona lub nukleokapsydu, są pierwszym warunkiem zakaźności, a potem ewentualnej chorobotwórczości wirusa.

Oczyszczanie skóry z wirusów idzie nam dużo łatwiej niż ze śluzówek. Budowa naskórka charakteryzująca się złuszczającą się powierzchnią znacznie utrudnia „zaczepienie się” wirusa oraz ułatwia usunięcie go razem z martwymi komórkami naskórka, nawet jeśli uda mu się „zaczepić się” na jakiejś strukturze.

Martwa komórka nie wciągnie wirusa do swojego wnętrza. Normalne mycie skóry detergentem dodatkowo osłabia wiązanie wirusa ze strukturami komórek nabłonkowych i zwykle jest wystarczające dla ich usunięcia.

Skórne infekcje wirusowe zwykle są związane z uszkodzeniami skóry, których nie widzimy i nie czujemy. Wirus ma wtedy możliwość dostania się do naskórka pod warstwą rogową, gdzie komórki naskórka zaczną go namnażać miejscowo, albo pod naskórek, a stamtąd do krwi lub do chłonki i w ten sposób szybciej lub wolniej zostaje rozsiany do innych tkanek.

W świetle pandemii dobrze jest poznać świat wirusów

Świat wirusów przeraża, ale jak każda nauka jest również fascynujący. Przeczytaj kolejny artykuł, którym Dariusz Struski dokonuje rozróżnienia między epidemią a pandemią oraz tłumaczy mechanizm wygaszania epidemii.

"Zrozumieć Świat Wirusów. Świątynia Barsana w Indiach Święto Holi"
Świątynia Barsana w Indiach podczas święta Holi

O autorze:

Dariusz Struski – lekarz medycyny, specjalista w dziedzinie medycyny rodzinnej z trzydziestodwuletnim stażem pracy w Polsce, Szwecji, Norwegii. W przeszłości kierownik Ośrodka Kształcenia Lekarzy Rodzinnych we Wrocławiu. Obecnie wykładowca z zakresu Evidence Based Medicine (Medycyny opartej na faktach) oraz medycy rodzinnej, ze szczególnym zainteresowaniem dotyczącym chorób zakaźnych.

Zobacz również

Popularne artykuły

Czy istnieją biologiczne dowody na niedawne stworzenie życia?

Podczas jednej z moich częstych wizyt w biurze dyrektora liceum, jego indywidualna opieka dostarczyła mi lekcję życia, o której nigdy nie zapomniałem. Jego słowa...

Alpejskie ofiolity: pozostałości zaginionego oceanu

W 1813 roku francuski geolog Alexandre Brongniart opublikował artykuł na temat mineralogicznej klasyfikacji skał1, w którym wprowadził nową nazwę „ofiolity” dla zestawu...

Archeopteryks: ptak czy gad? A może nie?

Archeopteryks jest prawdopodobnie najsłynniejszą skamieliną, jaką kiedykolwiek odkryto. Ma mieszankę cech podobnych do ptaków i gadów, a po raz pierwszy opisany został zaledwie dwa lata...