Pięć cudów ateistów – różnorodność życia

Zobacz również

Ostatnie szacunki zakładają, że na Ziemi żyje około 2 miliardów różnych gatunków istot żywych[1], powstałych niechcący, oczywiście.

Susan Mazur, biolożka polskiego pochodzenia, o konferencji, która odbyła się w austriackim Altenburgu latem 2008 roku, powiedziała, że to „Woodstock ewolucjonistów”[2]. I nie bez powodu – spotkanie miało odpowiedzieć na pytania, które powstają, gdy przyjmie się denialistyczny tryb myślenia, a jedyne co zrobiło, to stworzyło ich więcej[3].

Różnorodność życia na Ziemi

Problem z pochodzeniem tak szerokiej gamy gatunków zaczyna się już na samym początku, czyli na definicji gatunku. Obecnie najpopularniejszą definicją jest koncepcja Ernsta Meyera, powstała w 1942 roku[4], która określa gatunek w następujący sposób:

Grupa realnie lub potencjalnie krzyżujących się populacji, które rozrodczo odizolowane są od podobnych sobie grup

Teoria ta miała być idealna i miała jednocześnie wskazywać, jak doszło do powstania nowych gatunków przez selekcję naturalną i przekazywanie „właściwych genów” następnemu pokoleniu[5][6][7].

Ukochana teoria ewolucji rozchodzi się jednak w szwach, jeśli tylko spróbujemy dopasować ją do organizmów jednokomórkowych[8] i tych, które nie rozmnażają się płciowo[9][10]. Jeśli nie dochodzi do krzyżowania się dwóch osobników, to ten nowopowstały jest dokładną kopią swojego jedynego rodzica – tak funkcjonują na przykład bakterie czy porosty. Jak więc mogły one nagle wyewoluować z innego organizmu? Bez krzyżowania się genów jest to niemożliwe.

Drugim problemem jest samo przekazanie odpowiedniego genu, które miałoby sprawić, że nowy gatunek powstanie. Nawet zakładając, że rozmnażają się tylko najsilniejsze osobniki (co nie do końca jest prawdą, ale dajmy teorii szansę), to przecież przekazywane przez nie fragmenty DNA nie są wybierane specjalnie, ale losowo. Przekazanie odpowiednich zestawów genów, bo dla powstania nowych gatunków konieczne jest olbrzymie zróżnicowanie genomu, przez miliony lat, które, według ewolucji, są nam potrzebne, zakrawa na cud!

Jak dużą loterią genetyczną jest każdy nowy osobnik, można przedstawić na najbliższym nam przykładzie – narodzinach nowego dziecka, którego rodzice mają różne kolory oczu. Maluch może odziedziczyć brązowe oczy taty, niebieskie mamy albo mieć zielone, bo któryś z jego przodków takowe posiadał i gen ten niechcący zaplątał się w przekazane mu DNA.

Ewolucyjne powstanie gatunków

Cud ewolucyjnego powstania gatunków zakłada, że geny są mądre i wiedzą, jak się dobierać i przekazywać dalej, tylko zajmuje im to sporo czasu. Można to określić jako próbę wprowadzenia do tej teorii pierwiastka inteligencji, jednocześnie bez dopuszczenia do głosu prawdy o Bożej interwencji. Wszechmocny Bóg, którego obecność tłumaczy stworzenie tak niezwykle różnorodnego świata jak nasz, jakoś nie przychodzi denialistom do głowy. Zamiast prostego wytłumaczenia wolą cuda, których nie potrafią nawet dobrze zdefiniować.

Powstanie gatunków w sposób prosty i zrozumiały opisuje Księga Rodzaju:

„Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!»”

– Gen. 1,20

                                                               

„Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak”

– Gen. 1,24

                                                                                 

dając nam rozwiązanie zagadki, która fascynuje ludzi od zarania dziejów – skąd pochodzimy. Bez cudów, bez magii, bez idealnych „przypadków” prowadzących do równie losowych, ale doskonałych wyników. Obecność Boga tłumaczy wszystko, ale wymaga otwartego umysłu, by ją przyjąć.


Przypisy:

[1]Brendan B. Larsen, E. Miller, M. K. Rhodes, J. J. Wieens. Inordinate Fondness Multiplied and Redistributed: the Number of Species on Earth and the New Pie of Life. „The Quarterly Review of Biology”. 92 (3), s. 241, 2017. The University of Chicago Press. DOI: 10.1086/693564.ISSN 0033-5770 (ang.

[2] https://www.nature.com/news/2008/080917/full/455281a.html

[3] jw.

[4] Mayr, Ernst: Systematics and the Origin of Species. Columbia University Press, 1942. (ang.)

[5] F.A. Hopf, F.W. Hopf. The role of the Allee effect on species packing. „Theoretical Population Biology”. 27, s. 27–50, 1985. DOI: 10.1016/0040-5809(85)90014-0 (ang.).

[6] H. Bernstein, H.C. Byerly, F.A. Hopf, R.E. Michod. Sex and the emergence of species. „Journal of Theoretical Biology”. 117 (4), s. 665–690, 1985. DOI: 10.1016/S0022-5193(85)80246-0. PMID:4094459 (ang.).

[7] Carol Bernstein, Harris Bernstein: Aging, sex, and DNA repair. Boston: Academic Press, 1991.ISBN 978-0-12-092860-6. (ang.)

[8] Dirk Gevers, Frederick M. Cohan, Jeffrey G. Lawrence, Brian G. Spratt i inni. Opinion: Re-evaluating prokaryotic species. „Nature Reviews Microbiology”. 3 (9), s. 733, 2005. DOI: 10.1038/nrmicro1236.PMID: 16138101 (ang.).

[9] The meaning of species and speciation: A genetic perspective. W: Templeton, A. R.: Speciation and its consequences. Sinauer Associates, 1989, s. 3–27. (ang.)

[10] Edward G. Reekie, Fakhri A. Bazzaz: Reproductive allocation in plants. Academic Press, 2005, s. 99. ISBN 978-0-12-088386-8. (ang.)

Zobacz również

Popularne artykuły

Dlaczego atakują nas komary?

Znamy je z uciążliwych dla nas, ludzi, gustów żywieniowych. Potrafią nas zlokalizować między innymi dzięki zdolności wykrywania dwutlenku węgla (CO2) w naszym...

Czy istnieją biologiczne dowody na niedawne stworzenie życia?

Podczas jednej z moich częstych wizyt w biurze dyrektora liceum, jego indywidualna opieka dostarczyła mi lekcję życia, o której nigdy nie zapomniałem. Jego słowa...

Czy pterozaury miały pióra?

Pterozaury były latającymi gadami i choć czasami nazywa się je latającymi dinozaurami, to jednak „technicznie” różniły się od dinozaurów. Naukowcy ewolucyjni jeszcze...