Pytanie o naturę człowieka przewija się przez całe stulecia. Filozofowie, teologowie i psychologowie na różne sposoby próbowali odpowiedzieć na to, czy zło jest wpisane w ludzką naturę, czy raczej stanowi efekt doświadczeń, których nie potrafimy unieść w dojrzały sposób. W codziennym życiu pytanie to nabiera bardzo praktycznego wymiaru. Zadajemy je, gdy doświadczamy krzywdy, zdrady, agresji lub emocjonalnego chłodu. Czy ktoś zachował się tak, bo „taki już jest”, czy dlatego, że sam został wcześniej zraniony?
Grzech a potencjał dobra i zła
W tradycji filozoficznej i religijnej pojawiają się skrajnie różne odpowiedzi. Z jednej strony mamy wizję człowieka jako istoty skażonej egoizmem, skłonnej do przemocy i nadużyć. Z drugiej – koncepcję człowieka jako istoty z natury dobrej, która psuje się pod wpływem niesprawiedliwego świata.
Psychologia współczesna w dużej mierze odchodzi od takiego binarnego podziału. Zamiast pytać, czy człowiek jest „dobry” lub „zły”, zadaje pytanie: jakie mechanizmy regulują jego zachowanie i skąd one się wzięły. To przesunięcie perspektywy pozwala zobaczyć zło nie jako cechę charakteru, lecz jako sposób radzenia sobie z bólem, lękiem lub brakiem bezpieczeństwa.
Ciekawie w tym temacie wypowiada się Philip Zimbardo – amerykański psycholog społeczny – który zasłynął głównie dzięki przeprowadzeniu tzw. Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego w 19711. Otóż twierdzi on, iż w przeciwieństwie do tradycyjnego podejścia, które dzieli ludzi na dobrych i złych, „alternatywna koncepcja każe traktować zło w kategoriach kumulacyjnych, jako coś, do czego wszyscy jesteśmy zdolni, w zależności od okoliczności. Ludzie w różnym czasie mogą posiadać pewne konkretne cechy (takie jak inteligencja, duma, uczciwość lub niegodziwość) w większym lub mniejszym stopniu. Cechy te mogą zostać zmienione, skłaniając się ku dobrej lub złej stronie natury ludzkiej. Podejście kumulacyjne zakłada nabywanie pewnych cech poprzez doświadczenia lub intensywne ćwiczenia, bądź też na skutek interwencji z zewnątrz, takiej jak otrzymanie wyjątkowej szansy. Jednym słowem, możemy nauczyć się być dobrymi lub złymi, niezależnie od naszego dziedzictwa genetycznego, osobowości czy genealogii”2.
Jest w tym sporo racji. Aczkolwiek nie przeczy to w żadnym razie biblijnej koncepcji natury ludzkiej, która została zdeprawowana wskutek grzechu (zob. Rz 5,12), a która może być kształtowana w dobrą lub złą stronę, w zależności od podejmowanych decyzji i przyjętych standardów3.
Człowiek jest istotą złożoną i z tego względu nie należy go zamykać w filozoficznych, psychologicznych, czy teologicznych ramach, co raczej spojrzeć na niego holistycznie.
Zranienie jako źródło destrukcyjnych zachowań
Wiele zachowań, które potocznie nazywamy „złymi”, ma swoje korzenie w niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych. Agresja często bywa efektem doświadczania przemocy, bezsilności lub skumulowanych trudnych emocji. Manipulacja może być próbą utrzymania kontroli w świecie, który kiedyś okazał się dla kogoś chaotyczny i niebezpieczny. Chłód emocjonalny bywa skutkiem wcześniejszych doświadczeń odrzucenia i zawiedzionego zaufania.
Trauma – zarówno ta oczywista, jak i relacyjna, rozciągnięta w czasie – zmienia sposób funkcjonowania układu nerwowego4. Osoba zraniona nie reaguje na rzeczywistość taką, jaka faktycznie jest, lecz na to, co przypomina jej dawny ból. A zatem wiele destrukcyjnych zachowań jest reakcją obronną na wcześniej doznaną krzywdę, a nie świadomym wyborem czynienia zła.
Czy zranienie usprawiedliwia krzywdzenie innych?
Absolutnie nie! Można natomiast na jego podstawie odkryć, co jest źródłem szkodliwych zachowań. Zrozumienie przyczyn czyjegoś postępowania w żadnym wypadku nie oznacza jego usprawiedliwienia.
Człowiek może być jednocześnie zraniony i odpowiedzialny za swoje działania. Fakt, że ktoś doświadczył krzywdy, nie daje mu prawa do powielania jej wobec innych. Dojrzałość polega na tym, by uznać własne rany, ale nie czynić z nich wytłumaczenia dla przemocy emocjonalnej, psychicznej czy fizycznej.
Kiedy zło to wybór?
Istnieją sytuacje, w których destrukcyjne zachowanie nie wynika wyłącznie z nieświadomego mechanizmu obronnego, lecz z powtarzalnych, świadomych decyzji. Są ludzie, którzy w z premedytacją decydują się krzywdzić innych. Należą do nich:
- Sadyści – sprawiają ból fizyczny lub psychiczny dla przyjemności (np. upokarzanie, znęcanie się, szantaż emocjonalny).
- Psychopaci – krzywdzą bez empatii i poczucia winy (np. manipulacja, przemoc).
- Socjopaci – łamią normy społeczne i krzywdzą dla własnych korzyści (np. oszustwa, agresja).
- Narcyzi (złośliwi) – ranią, by podnieść własne ego (np. gaslighting, poniżanie).
- Oprawcy/Przemocowcy – stosują przemoc fizyczną lub psychiczną (np. bicie, groźby, kontrola).
Psychologia nie neguje istnienia zachowań głęboko antyspołecznych. Zwraca jednak uwagę, że nawet w takich przypadkach rzadko mamy do czynienia z „czystym złem”, a częściej z poważnym deficytem empatii, brakiem umiejętności regulacji emocji lub tworzenia więzi, które rozwinęły się na skutek wczesnych doświadczeń, albo ze schorzeniem psychicznym.
Rana czy charakter?
W relacjach międzyludzkich często zadajemy sobie pytanie: Czy on/ona ma taki charakter, czy po prostu został/a pokiereszowany przez życie?
Kluczowym kryterium rozeznania się w tej kwestii nie jest przeszłość danej osoby, lecz jej gotowość do wzięcia na siebie odpowiedzialności i wprowadzenia potrzebnych zmian. Zraniony człowiek, który podejmuje pracę nad sobą, szuka pomocy i uczy się zarządzać swoimi emocjami, różni się zasadniczo od osoby, która swoją historię wykorzystuje jako tarczę chroniącą ją przed konsekwencjami.
W praktyce oznacza to, że o dojrzałości człowieka nie świadczy to przez co przeszedł, lecz sposób, w jaki wykorzystuje swoje doświadczenia w codziennym życiu. Każdy ma jakąś historię, która za nim stoi, swoje „trupy w szafie”. Jednak, osoba odpowiedzialna potrafi wobec nich zająć postawę: „To mnie ukształtowało, ale nie musi mną rządzić”, i przyjmuje konsekwencje swoich zachowań, nawet gdy są one wynikiem dawnych krzywd. Natomiast ktoś, kto nie chce brać odpowiedzialności, często doszukuje się winy w swojej przeszłości, czy też w innych ludziach, oczekując wyrozumiałości bez chęci realnej pracy nad sobą.

Przeszłość cię nie definiuje!
Jedną z najcenniejszych umiejętności jakie posiada człowiek jest zdolność do autorefleksji.
Przeszłość jest czymś przez co przeszliśmy i co w jakimś stopniu nas ukształtowało, ale wcale nie musi być czymś, co nas definiuje. To my wybieramy kim i jacy chcemy być. To w dużym stopniu od nas zależy jak potoczy się nasze życie.
Niezależnie od ilości trudów, przeciwności i zakrętów życiowych, każdy może doświadczyć zmiany i nie jest skazany na tkwienie w swoich traumach i urazach. Wymaga to jednak odwagi, pokory i pracy – a nie zaprzeczania, czy udawania, że nie ma problemu.
Podsumowanie
Reasumując, człowiek przychodzi na ten świat z upadłą, grzeszną naturą, która ciągnie go w kierunku zła. Nie jest jednak predystynowany do jego popełniania. Bóg każdemu dał potencjał do więzi, empatii, rozwoju, miłości, ale także do nauki i wyciągania wniosków, jeśli zostanie zraniony. To, że ktoś skrzywdził nas, nie oznacza, że musimy nakręcać tę spiralę, krzywdząc innych. Możemy to przerwać poprzez świadomą, stanowczą decyzję i podjęcie konkretnych działań. To, co nazywamy „złem”, bardzo często jest wyrazem bólu, który nie znalazł innego sposobu wyrażenia5.
Jednocześnie każdy dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność za to, co robi ze swoimi ranami. Zrozumienie ich źródła nie zwalnia z pracy nad sobą. Wskazuje natomiast kierunek ku wolności oraz radosnemu, spełnionemu życiu.
Przy okazji polecamy zapoznać się z artykułami:
- Zarządzanie finansami w rodzinie
- O dojrzałym kończeniu relacji
- Erozja kontynentów świadczy przeciwko milionom lat
- Wykopaliska potwierdzają zniszczenie Jerycha
Przypisy
1. Stanfordzki Eksperyment Więzienny, polegał na symulacji więzienia na Uniwersytecie Stanforda. Ochotników losowo podzielono na więźniów i strażników. Strażnicy szybko zaczęli nadużywać władzy, stosując przemoc psychiczną i upokorzenia, a więźniowie stawali się bierni i ulegli. Eksperyment przerwano po 6 dniach zamiast planowanych dwóch tygodni, ponieważ ujawnił, jak rola społeczna i sytuacja mogą prowadzić do skrajnych, nieetycznych zachowań, niebezpiecznych dla grupy „więźniów”.
2. P. Zimbardo, Efekt Lucyfera, Warszawa 2017, s. 29.
3. Apostoł Paweł w Liście do Rzymian 7,14-24 opisuje dwoistą naturę człowieka, jako istoty cielesnej i duchowej. Pierwiastek cielesny odnosi się do instynktów i pożądliwości, za pomocą których grzeszna natura stara się zawładnąć i kierować człowiekiem. Z kolei element duchowy ludzkiej natury ściera się z tym pierwszym, pomagając poskramiać wspomniane słabości i zwracając umysł i serce ku ideom wyższym. Przeważać będzie ta, której poświęcimy więcej uwagi.
4. Por. Neurobiologia przemocy. Jak przemoc i trauma wpływają na mózg?, https://www.niebieskalinia.pl/aktualnosci/artykuly-niebieskiej-linii/neurobiologia-przemocy-jak-przemoc-i-trauma-wplywaja-na-mozg-61492023 [dostęp: 13.01.2026].
5. Nie przeczy to w żadnym stopniu istnieniu realnego zła na świecie, którego prowodyrem i twórcą jest diabeł i szatan (zob. J 8,44; 1 J 3,8).
© Źródło zdjęcia głównego: Canva.
